Odzłota - złoto matowieje
Odzłota - złoto matowieje
Ja używałem elektrody grafitowej z której łatwo było oddzielić narosłą folię ze złota. Nie wiem czy się sprawdzi na dzisiejszych
ekologicznych odzłotach, bo ja robiłem odzłotę sam z 5 składników z których jeden - antypiryna, od dawna jest niedostępny.
Jednakże dzisiaj odzłota jest rzadko używana i chyba tylko w zakładach trudniących się naprawkami, ponieważ w produkcji
stosuje się stopy z ligurami, które odzłacania nie wymagają. To jednak są już procesy, których tradycjonaliści zapewne nie
uznają a nawet się nimi brzydzą. Nie ma to jak garść miedzianych gwoździków, prawda?
Natomiast garnuszek emaliowany odradzam. Emalia nie jest jednorodną powłoką i występują w niej mikropory, przez które
odzłota z czasem zacznie żreć garnek. Zwykła zlewka jest najlepsza. Matowienie może mieć wiele przyczyn. Od niewłaściwej
kąpieli do takichże parametrów prądu. Najczęściej jest to skutek nieporuszania wyrobem w roztworze, albo niestosowanie dla
tegoż roztworu mieszadła magnetycznego. Tak więc, bez pochylenia nosa nad śmierdzącą zlewką nie da się ustalić przyczyny
matowienia, ponieważ jak zwykle zadziałało prawo Murphy'ego.
Z emaliowanym garnkiem masz rację. Kiedyś też używałem grafitowej elektrody, nawet takiej
Cześć cactoos
Z emaliowanym garnkiem masz rację. Kiedyś też używałem grafitowej elektrody, nawet takiej
z rozebranej baterii R20. Do dnia dzisiejszego używam tej pięcioskładnikowej. Złoto próby 0.416/0,417 rudzieje
w niej. Przy naprawach każdy rodzaj złota z wyjątkiem tych wyższych prób utlenia się. Ligury są dobre jeżeli po
odlaniu przedmiot nie jest wielokrotnie obrabiany termicznie. Ci co używają abdeka lub czegoś do zabezpieczenia
powierzchni mają z tym mniejszy problem. Przy pięcioskłądnikowej odzłocie odradzam zabawę ze stopami poniżej 0,500 
Ja używałem zwykłej blachy nierdzewki jako elektrody i było super potem kupiłem siatkę z nierdzewki i też było ok.
Ale zdarzały się wyroby na nowych ligaturach które nie udawało się zrobić na błysk mimo że na wieszaku obok drugi wyrób robił się na błysk.
Próbowałem rożnych ustawień i nie udawało się. Po latach dowiedziałem się że te nowe niektóre ligatury po prostu nie nadają się do odzłacania a nawet może im to szkodzić.
Bo odzłacanie ma na celu usuwanie tlenków a nowe ligury zawierają dodatki zapobiegające utlenianiu
i w zasadzie wystarczy stop wytrawić i wytrzepać w polerce igłowej. Zabezpieczanie kwasem bornym
lub abdekiem czyni odzłacanie całkowicie zbędnym. Obecnie nawet kapryśnego różowego złota, nie
ma potrzeby odzłacać. Współpracuję z firmą w której produkuje się na kilogramy złote unikaty i o
odzłacaniu nikt tam nie słyszał. Złoto na ligurze, lutowanie, kwas, igłówka i poler. Wszystko.
@cactoos chyba jednak nie usuwanie tlenków. Na wybejcowanym przedmiocie niema tlenków. Właściwie
masz wyłącznie stop złoto-srebro. Wszystkie mniej szlachetne dodatki bejca usuwa w tym tlenki.
Masz rację Kriss. Cóś się mnie pomerdało - jak to chciwemu na pensję kasjerek alkoholikowi.
Oczywiście, że kąpiele trawiące rozpuszczają tlenki a odzłota wcale nie musi, skoro wyrób trafi
do niej już tlenków pozbawiony. Zatem odzłota dodatkowo... no właśnie, jak działa odzłota?
Oprócz ewentualnego usuwania tlenków, usuwa również z powierzchni wyrobu warstwę atomów
miedzi i srebra które pozostają w roztworze, natomiast atomy złota osadzają się na elektrodzie.
Zapewne inne metale będące składnikami nowoczesnych ligur nie zawsze "wiedzą" gdzie powinny
trafić i bywa, że kurczowo trzymają się powierzchni wyrobu co powoduje słaby efekt odzłacania.
Jednakże nie za bardzo rozumiem jak działa odzłota jako polerowanie elektrochemiczne w sensie
mechaniki na poziomie atomowym. Skąd ten efekt wybłyszczenia? Zdejmuje maleńkimi widłami
"wystające" atomy i "chowa" w zagłębienia, udeptując powierzchnię gumofilcami?
Tak to na chłopski rozum wygląda.![[Obrazek: farmer.gif]](http://alefolwark2.fansite.xaa.pl/images/smilies/farmer.gif)

Sam się zastanawiałem na czym polega proces. Przydał by się chemik. W starej odzłocie
jak są strącasz masz srebro i złoto. Miedź może też. Najczęściej zalewam odparowaną
odzłotę kwasem azotowym żeby praktycznie zostało samo złoto a reszta rozpuściła się.
Mogę wyłącznie przypuszczać, że podczas procesu elektrochemicznego rozpuszczona
zostaje równomiernie wierzchnia warstwa stopu złoto-srebro-miedź. Na początku srebro-złoto
po bejcowaniu a później już właściwy stop srebro-złoto-miedź. Jak uzyskamy odpowiadający
nam kolor stopu to przerywamy odzłacanie. To tylko gdybanie 
Tylko pytanko: dla czego w takim razie na elektrodzie osadza się tylko złoto ??