Pytanie odnośnie wyboru narzędzi
Pytanie odnośnie wyboru narzędzi
To dla mnie tak samo naturalna rzecz, jak przerwa na kanapkę czy kawę, do tego nerw zdąży puścić i inaczej do pracy podchodzę. Z resztą po nieudanym lutowaniu i tak muszę zejść do kuchni żeby wytrawić, w tym czasie nabijam palnik, a co 
))
Hm... miałam kilka takich sytuacji, że musiałam dobijać palnik, ale to chwila moment. Nie wiem jaka jest Twoja odporność na biżuteryjną porażkę, moja jest niska, więc jak sobie zejdę do przedsionka coby palnik nabić [albo chociaż ruszę tyłek z krzesła, otworzę okna i nabiję w pracowni] to zawsze chwila wytchnienia
To dla mnie tak samo naturalna rzecz, jak przerwa na kanapkę czy kawę, do tego nerw zdąży puścić i inaczej do pracy podchodzę. Z resztą po nieudanym lutowaniu i tak muszę zejść do kuchni żeby wytrawić, w tym czasie nabijam palnik, a co 
Zdecydowanie mnie wkurza, że po każdym zlutowaniu [bo rzadko lutuję wszystkie el. na raz - w sumie... nigdy?] muszę wytrawić. Ale tego nie przeskoczę.
Tak, repusowanie... obawiam się, czy mój palnik da sobie z tym radę, bo zamierzam się z tym zmierzyć ale z uwagi na dolegliwość, na którą cierpię - nie mogę trzymać zbyt długo punc w dłoni; poczekam aż mi Jacuś coś do młotka udarowego dorobi - i potem będę się najwyżej martwić
))
No, u mnie czasem po domu biega 5-6 dzieci [moje, dzieci sąsiadów i dzieci których nie znam a są znajomymi dzieci sąsiadów o_0] a nie zawsze zamykam pracownię na klucz.
Oksydę mam głęboko schowaną, nie dobiorą się. Palnik stojący ma blokadę przed dziećmi. Wykwaszam w kuchni, w kwasku cytrynowym. Nie mam się czego obawiać. Natomiast gdybym miała butlę w pracowni albo ostro żrący kwas, to chyba spać bym nie mogła, bo ja wiecznie o wszystkim zapominam i jestem po prostu typem człowieka, który jest w stanie podbić sobie oko drzwiczkami od pralki... sam rozumiesz - niektóre zabawki są niebezpieczne nie tylko dla dzieciom ale też i dla mnie 
Nie mam linoleum, dywanów ani firan - i w pracowni nie będzie tego nigdy.
jak nie w jeden sposób to w inny osiągam to co chcę a błedy tylko i wyłącznie uczą a nie dołują
No chwila, jaka biżuteryjna porażka! Ucze sie robić to co mi w głowie sie pojawia już ponad 12 lat, a uczyć sie będe wiele wiele więcej więc baboli, niewypałów i prób mam za sobą setki
jak nie w jeden sposób to w inny osiągam to co chcę a błedy tylko i wyłącznie uczą a nie dołują
Chodziło mi o to że zależnie od tego co lutujesz nabicie palnika może być problemem, poprostu przedmiot lutowany lekko stygnie, mam do lutowania cieżkie bransolety, po 100-120 g srebra trzeba je długo grzać żeby lutować ,niby tylko przylutowanie głowki do samej bransolety ale musze grzać bransolete bardzo mocno bo inaczej lipa z tego , lut włazi na rozgrzaną głowkę jaką próbuje dolutować a nie włazi na samą bransolete itp. Kilka razy sie zdarzyło że musiałem przerwać lutowanie- kurier walił do drzwi itp chwila moment i bransoleta stygła, grzanie nie od początku ale kolejne grzanie zeby dobzre lut złapał. Jakbym miał nabijać palnik to bym cholery dostawał.
Tak jak pisałaś, wiele zależy od przedmiotów jakie są lutowane czy wygrzewane.

Dremel 3000 zakupiony, super sprawa! Kupiłem jeszcze parę frezów, wałka narazie nie kupuję bo urządzenie jest w miarę lekkie. Lutownicę kupię w styczniu, ale może jakąś tańszą, bo jednak 150zł to trochę dużo jeśli mi się potem od widzi
Bart, to urządzenie jest świetne, tylko że za drogie. A szkoda, bo silnik jest b mocny.
Anna, właśnie zastanawiałem się nad 2200, bo ma końcówkę, która pozwala na wkręcanie elementów do pirografii, tylko ze w sumie jest to dosyć duży palnik i ciężko by się go trzymało, więc muszę się zastanowić.
Narazie staram się zrobić coś takiego: http://img2.etsystatic.com/002/0/5686286...2_2cov.jpg
ciężka sprawa, ale może mi się uda. Potem chciałem zrobić kolczyki z drewna i pereł - eliptyczne kręgi z drewna barwionego bejcą nitro, ew potem lakierowane, w środku wycięta kolejna elpisa i w niej wisząca perła. Jak wrócę do domu to może zrobię jakiś rysunek poglądowy.
Coś podobnoego do tego: http://www.fantazia-shop.com/472-522-thi...rrings.jpg
tylko myślałem jeszcze nad inkrustacją małych bursztynów o śr. ok 3mm w szlifie kaboszonowym. No i byłyby to całe perły, a nie tak jak na zdjęciu tylko płatki.
To tyle na razie, święta idą, więc życzę wszystkim, którzy czytają ten temat Wszystkiego najlepszego! 
PS. Dzięki wielkie za pomoc, naprawdę wasze opinie bardzo się przydały.
Właśnie dlatego Ci polecilem tego ferdoma bo to typowy złotniczy z wałkiem i ma naprawde dobrą
cenę, ale wiadomo na początku to każdy grosz sie liczy. Dremel bedzie ok , znacznie znacznie lepiej sie pracuje wałkiem giętkim wieszasz dremela w pionie na pręcie czy na czymś podobnym i masz spokój, wałek i działasz.
Powodzenia a ta robota w drewnie ładniutka.
Ostatnio ciąłem korzeń akwariowy, nazywa sie to red moor, twarde i można pracować na detalach.
Korzeń mangrowca , ewentualenie jak będziesz potrzebował to sie odezwij, moge dać Ci kontakt na gościca handlującego drewnem na okładziny norzy, czarny dąb, albo drewno oliwkowe, wiśnia,czereśnia, czarny dąb- wyciągniety z torfu- czeczot i inne cuda. Ewentualnie szukaj materiału na forum norzowników.powodzenia.
Pomyś nad robotą w kości, bo dremelem + frezem to bajka a nie praca.