Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kamienie jubilerskie i certyfikowanie
#18
(07-24-2013, 02:42 PM)Imenoq napisał(a):
(07-15-2013, 11:23 AM)kfadrat napisał(a): Kiedys juz pisalem na temat tych "szlachetnych" i innych cudow nazewniczych, ktorych nikt nie usystematyzowal i watpie, zeby kiedykolwiek to nastapilo. Nie ma zadnego logicznego kryterium ktore powodowaloby "szlachetnosc kamienia".

Tak jak już pisałem takie usystematyzowania od zarania dziejów istnieją i ciągle są tworzone nowe
Tak samo jak kryteria na odróżnienie szlachetnych od ozdobnych, kryteria te jednak ciągle się zmieniają w zależności od stanu naszej coraz większej wiedzy na temat tych minerałów.
Nie oczekuj jednak jakiejś definicji bo takiej nie ma.
No możę poza Gemstones_Empire który ją zna:

(07-11-2013, 08:29 PM)Gemstones_Empire napisał(a): Ty kolego kompletnie nie znasz definicji kamienia szlachetnego.

Kamień szlachetny to kamień o odpowiednich właściwościach optycznych i fizycznych a nie jest to uzależnione od nazwy kamienia. Przynajmniej takie założenie przyjmuje 90% sprzedawców jak i znawców kamieni o czym najwyraźniej kompletnie nie wiesz.
No i wszystko jasne Uśmiech

Co do kryteriów bo jest ich kilka np. rzadkość występowania

(07-15-2013, 11:23 AM)kfadrat napisał(a): A doloze jeszcze jedno, czyli rzadkosc wystepowania. Tutaj z automatu odpadnie diament i korundy, bo tego wydobywa sie rocznie na tony i w sumie nie sa to jakies niespotykane mineraly.

To zależy jak się na to patrzy, gdy porównasz np. do kwarców to jednak okaże się że są rzadke.
Ale faktycznie wydobywa się na tony – ok 30 ton diamentów .
Więksszość to jednak diament techniczny a i tego jest mało bo jesze ok 100 ton „dorabia się” syntezy – tyle zużywa przemysł.
Na „precjoza idzie ok 4 tony ale ile jest kamieni najwyższej jakości? Domyślam się że ułamek procęta co za tem jest tego naprawdę mało.

(07-15-2013, 11:23 AM)kfadrat napisał(a): z drugiej strony, tak na prawde w kamieniach liczy sie wyglad i to co soba "reprezentuja" czyli tak na prawde co z tego, ze sa szmaragdem czy tam innym szafirem jak to "na oko" martwy

Zgadza się. Tylko zatem dlaczego szmaragdy, szfiry itd. mamy traktować inaczej jak diamenty?

(07-15-2013, 11:23 AM)kfadrat napisał(a): nie wyobrazam sobie sytuacji gdzie diament, ktory bylby najgorszym gruzem, przestalby byc szlachetny

Często widywałem straszny guz oprawiony jako „brylanty” a o kruchości takich kamieni udało mi się parę razy przekonać Smutny
Dlaczego mamy zatem mamy inaczej je traktować?

(07-15-2013, 11:23 AM)kfadrat napisał(a): Gemstones_Empire prezentuje podejscie handlowo-realnoswiatowe które ma dużo wspólnego z rzeczywistoscia

To zależy o jakiej rzeczywistości mówimy?
Właśnie wróciłem z Krynicy Zdrój gdzie ta rzeczywistość wygląda tak że na targu króluje naturalny kryształ górski w postaci ........ cyrkonii za turkus robi niebieski plastik itd.........
Kilkanaście lat temu pewna firma wypuściła pierścionki z „brylantem” bo jakiś „fachowiec”
uznał że skoro cyrkonia ma pełny szlif brylantowy to można ją nazwać brylantem.
Ile osób zostało oszukanych nie wiem, ale wiem że były sprawy w sadzie.
Tak to wygląda rzeczywistość bazarowo/handlowa choć i sklepowa bo i tam nie zawsze jest ok.

Także jak widzę taki wpis:

(07-15-2013, 04:48 PM)Gemstones_Empire napisał(a): natomiast realnie mogę podać przykłady kamieni, które jakby powiedział o nich "to jest kamień szlachetny" to połowa ludzi na targu wybuchnęła by śmiechem i uznała go za człowieka mało poważnego. Niestety świat jest tak skonstruowany i rynek kamieni jubilerskich, że wszystko kręci się WOKÓŁ KLIENTÓW.

No cóż nie wiem czy mam śmiać się czy płakać. ???
Od osoby która ma certyfikować kamienie oczekiwałbym więcej profesjonalizmu.

Na koniec może coś o giełdach minerałów na które dość systematycznie uczęszczam.
Jeszcze kilkanaście lat temu było to miejsce spotkań pasjonatów hobbystów z klientami, obecnie chińszczyzna pogania chińszczyznę a niedobitki dawnych fachowców gdzieś jeszcze tylko po kontach można odszukać.
Ostatnio szukałem szafiru gwiaździstego i patrzę jest a nawet jest go dużo wszystkie identyczne coś niespotykanego gwiazda jak od ekierki, cena zaskakująco niska, naturalny? Oczywiście że tak dostaję zapewnienie, po dłuższej dyskusji jednak okazało się że to faktycznie naturalne korundy ale napylane.
Odszukałem szlifierza i nabyłem za znacznie większą kwotę tym razem już naturalny szafir gwiaździsty już nie taki idealny ale któremu gwiazda nie zetrze się podczas noszenia.

Także tak wygląda rzeczywistość handlowa.
Oczywiście nie tylko u nas bo podobnie jest na całym świecie. Szczególnie czekają na turystów.
Powstają jednak organizacje które walczą i wyznaczają kierunki w handlu aby nabywca który kupi szmaragd nie okazał się zielonym agatem lub szkłem co już u nas widziałem i nie był to przypadek pojedynczy.
Stąd te wszystkie certyfikaty. Pytanie jednak kto powinien je wystawić a głównie o wiarygodność osoby czy organizacji którą reprezentuje?

P.S.
Kiedy kamień przestawał by być szlachetnym a stawał się ozdobnym?


Co do kwestii sprzedaży "podróbek" niestety jest to bardzo częste. W takim wypadku najłatwiej odkryć "przekręt" ceną, jednakże niektórzy potrafią pokusić się o normalną cenę dla podróby tak jak dla autentyku. Tak jest z resztą w wielu dziedzinach nie tylko w sprzedaży kamieni.

Co do certyfikowania.
Kto powinien?
Tutaj niestety kreuje wiele rynek. Ludzi w większości NIE STAĆ na zapłacenie od 150 do 900zł za certyfikat GIA czy od doktora Uniwersytetu Śląskiego, który nawet zrobi widmo FT-IR. Natomiast każdy ma inne podejście. Ja mogę zapewnić że moje badania nigdy nie były błędne. Pomagam bardziej ludziom zainteresowanym radą za naprawdę niewielkie pieniądze aniżeli wytaczając arsenał za miliony, który odstrasza kosztem badań 99% klientów. Stąd tak wiele na polskim rynku kamieni bez certyfikatu.

To jest jasne - gdyby GIA, IGI czy UŚ nagle obniżyły ceny certyfikatów do poziomu moich cen lub bliskich - konkurencyjnie zostałbym pokonany gdyż te instytucje mają swoją wieloletnią renomę. Jednakże te firmy mają swoją politykę, która opiera się na kosztach dla "bogaczy". Dlatego certyfikaty GIA są wystawiane do kamieni naprawdę drogich, bo nie ma sensu wystawiać certyfikatu GIA do kamienia, który kosztuje mniej niż sam certyfikat.

Pozostaje kwestia wiarygodności, o której mówi Imenoq. Od bardzo dawna wiadomo, iż wcale nie dyplom czyni z człowieka wiarygodnym. Co raz bardziej uwidacznia się, zwłaszcza w naszym kraju, słynna "propaganda dyplomowa" czyli sytuacja w której ludzie usilnie próbują zdobywać dyplomy wyższych uczelni, a efekt jest taki, że dla pracodawców te dyplomy przestały być cokolwiek warte - gdyż nawet po studiach nie ma pracy (ale nie chcę się na ten temat rozwodzić to by się nadawało do osobnej dyskusji). Ja, jak i wiele znajomych mi osób, kieruję się tym co wiem o danym człowieku bez względu na jego wykształcenie. Znam magistrów potrafiących pochwalić się wiedzą i PASJĄ większą od doktorów, czy doktorów habilitowanych. Znam ludzi, którzy mają w danej dziedzinie znacznie większą wiedzę bez ukończenia studiów, niż osoby które je ukończyły. I tak jest bardzo często. Ja - jako osoba bez dyplomu gemmologa, potrafię pochwalić się wiedzą, która MOIM KLIENTOM wystarcza, którą inni doceniają (za wyjątkiem Imenoqa, który musi koniecznie walczyć o to by pokazać wiedzę większą - i cieszę się że masz Pan czym się pochwalić, choć mi nie musisz niczego udowadniać naprawdę...) i która pozwala mi wykonywać moją pracę rzetelnie. Nie zajmuję się czymś o czym nie mam zielonego pojęcia. Moje studia są z innego zakresu (choć pokrewnego w pewnych aspektach, gdyż mam za sobą krystalochemię). Nie zajmuję się np. ocenianiem pochodzenia kamienia z danego złoża (do tego zwykle wykorzystuje się FT-IR gdyż kamienie z jednego złoża zwykle wykazują podobne pasma absorpcji) gdyż nie jest to moja działka i AKURATNIE tego np. nie potrafię. Nie mówię nikomu że potrafię coś, czego w rzeczywistości zrobić nie umiem.

Zawsze byłem wielkim fanem samokształcenia. Wiele osób naprawdę potrafi przebić swoim zapałem wielu pracowników naukowych z wysokimi stopniami. Może nie piszą one publikacji naukowych, nie są autorytetami na skalę światową (Imenoq też nim nie jest Puść oczko ) ale w określonym gronie są doceniani.

Czy jeśli Wasz znajomy bardzo dobrze zna się na samochodach, potraficie go w tym zakresie nazwać złotą rączką, pójdziecie do niego czy wynajmiecie mechanika za X zł ? Sądzę że 99% osób wybierze znajomego, któremu ufa. I ja również buduję zaufanie klientów bez względu na to czy Ty Imenoq będziesz próbował to zaufanie podważać. Przypominasz mi bardzo kolegę z liceum, który bez względu na to ile wiedział i tak kłócił się z każdym nauczycielem - jego domeną było po prostu walczyć, a w głowie zawsze miał wygraną nawet jeśli dla pozostałych 29 osób w klasie - przegrał.

Gdybym kiedykolwiek nie umiał pomóc, zawsze kierowałbym do osoby, którą znam a którą uważam za lepszą od siebie w danej dziedzinie Puść oczko

Moje certyfikaty mają swój regulamin. I biorę pełną odpowiedzialność za dane w nich zawarte i jeśli ktoś je podważy - ma prawo do rekompensaty.

Co do tego, kiedy kamienie stają się ozdobnymi - tu właśnie jest kłótnia naukowo-rynkowa. Myślę, że aby zaliczyć określone kamienie do określonej grupy - POTRZEBNA byłaby odpowiednia dyrektywa, która regulowałaby międzynarodowo takie sprawy - sądzę, iż da się stworzyć odpowiednio kompromisowe rozwiązanie, które "nie krzywdziłoby" żadnej z grup kamieni.


Imenoq a co do tych cyrkonii. Szczerze? Podziwiam, że ktoś sprzedawał cyrkonie jako kryształy górskie - jeżeli w małych rozmiarach i kiepskiej klasy te cyrkonie - okej (chociaż częściej oszukuje się wykorzystując kamienie Swarovskiego) , ale jeśli rozmiarów większych - to z tego co wiem sporych rozmiarów cyrkonie (wykonywane najczęściej przez rosyjskie laboratoria) są droższe od równej wielkości szlifowanych kryształów górskich. Jedynie sądzę, że bioenergoterapeuci byliby zawiedzeni taką podmianą Ząbki cyrkonia dla nich nie ma już "mocy" Uśmiech

A co do sprzedawania podróbek w formie zielonych agatów itp - no to częste masz rację, z turkusami - bez komentarza - to już przegięcie co się wyprawia. Trafiłem już małą cyrkonię do złudzenia przypominającą ametyst (pokazałem kilkunastu klientom - wszyscy sądzili że to ametyst) a dopiero badanie współczynnika załamania od razu rozwiewało problem (chociaż dla wprawnego oka, zbyt wysoki współczynnik załamania można było dostrzec przez zaobserwowanie tęczowych refleksów w głębi kamienia).

Cieszę się, że jest taka dyskusja gdyż można trochę wyrzucić z siebie żal do sprzedawców, którzy notorycznie oszukują klientów. Moim zdaniem coś takiego powinno być surowo karane.

A co do chińszczyzny - współpracuję z jednym wspaniałym złotnikiem z Częstochowy. I już po nim widzę jak narzeka na fakt, że większość klientów powiedziało mu, że tanie chińskie gówno jest lepsze bo...TAŃSZE niż biżuteria wykonywana w 1 egzemplarzu..... NOŁ KOMENT Puść oczko
www.gemstonesempire.com

mój adres email: jaksch@gemstonesempire.com

Kamienie jubilerskie to moja życiowa pasja Serce
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez Emmix - 07-03-2013, 01:15 PM
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez Imenoq - 07-03-2013, 04:03 PM
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez kfadrat - 07-08-2013, 11:15 AM
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez kfadrat - 07-11-2013, 10:58 AM
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez Imenoq - 07-11-2013, 03:56 PM
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez Imenoq - 07-12-2013, 11:29 AM
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez no_sense - 07-11-2013, 10:48 PM
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez kfadrat - 07-15-2013, 11:23 AM
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez Imenoq - 07-24-2013, 02:42 PM
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez Gemstones_Empire - 07-24-2013, 06:04 PM
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez kfadrat - 01-31-2014, 12:34 PM
RE: Kamienie jubilerskie i certyfikowanie - przez szafir - 02-01-2014, 10:01 AM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości