(01-23-2012, 08:57 PM)novator napisał(a): [ -> ]Jest cieniuśka warstewka, nie da się zetrzeć 
Z tlenkow wytracila sie czysta miedz i pokryla zelazo. Moj sparex ma juz odcien lekko blekitny, a na starcie byl brudno zolty. Chociaz do miedziowania nie elektrolitycznego mam gotowa chemie, moglbym spokojnie uzywac juz wodorosiarczanu

Jak zrobiłeś żeby serduszko było różowe?
Oksydowałem po japońsku - temperaturowo. Po oszlifowaniu i wygładzeniu do poziomu satyny zacząłem nagrzewać bardzo powoli aż miedź zaczęła się wybarwiać. Gdy kolor złoto- żółty zaczął przechodzić w czerwony a czerwony ledwo zaczął się pogłębiać przerwałem nagrzewanie i natychmiast rozpocząłem ochładzanie aerodynamiczne - zacząłem dmuchać, żeby ostudzić


. A czerwonawo zabarwiło się tylko serduszko, ponieważ tylko jego powierzchnię gruntownie przeszlifowałem, jeszcze listek też ale ledwo. Przebarwienie na pozostałej części powierzchni po poprzednich wyżarzaniach pozostało i zmieniło się inaczej po oksydowaniu temperaturą, niż serduszko.
Wyższa szkoła jazdy, u mnie na pewno wybarwiłoby się wszystko lub w placki kolorowe ale spróbuję.
Faktycznie trudne ale osiągalne. Trzeba poćwiczyć. Taka oksydę trzeba też później utrwalić. Podobno lakier kaponowy jest do tego akuratni.
Ja jak chcę utrwalić jakieś kolory na miedzi używam antyoksydantu, tego co do witraży i kolor nie schodzi . No jedne kolczyki to mam już 3 lata i są kolorowe. To jest taki płyn gluciasty , którym witrażyści smarują wszystkie złączenia np. na lampkach. Mam pytanko :Jak osiągnąć prawidłowo zielono niebieskie zabarwienie na miedzi. Ja to robię na pewno nie prawidłowo bo najtańszym WCpikerem z rosmana ( inne są do niczego), ale chciałabym to robić prawidłowo?????????? A tak na marginesie , zabrałam się za to srebro, ale JA KOCHAM MIEDŹ .