zakuwacz
zakuwacz
. Gotowe.
Olax.
To żadna magia. Ja robię to tak. Bardzo długo, i dokładnie mierzę, i trasuję miejsce na cyrkonię. Potem punktuję miejsce. Wiercę małym wiertełkiem dziurkę. Mierzę cyrkonię, i dobieram frez. Układam frez mega prostopadle do wyrobu, i jadę. Robię otwór taki głęboki by delikatnie zagłębić cyrkonię w wyrobie. Biorę sztychel, i robię rysę niezbyt głęboką na wysokości rondysty. Potem wrzucam kamień do dziury, dociskam pensetą, i zacieram. Najpierw kieruję zacierak lekko na zewnątrz kamienia (lekko), potem (mocniej) prostopadle, i do środka (super leciutko
. Gotowe.
Teraz tak. Wierteło dobieram w zależności do freza, na oko, czyli nic nie doradzę. Frez dobieram taki sam jak kamień, ciut za wielki, ciut za mały też się nada. Tylko jakiś czas mieliśmy oryginalne soczewki do cyrkonii, potem się "skończyły". Ja lubię kulki, więc nie zmartwiło mnie to, i wybieram zawsze frez "kulka". Sztychel został specjalnie "zepsuty" pod zacierki, czyli skrócony,i zrobiony na ostry stożek. Zbiera cieniutki wiórek, przy lada muśnięciu. Zacierak zrobiony jest ze starego kornsajta, wypolerowanego na kształt mini punca.
Tak na koniec mojego marudzenia.
Nikt Ci nie opisze tego na tyle dokładnie żeby się nauczyć. Film choćby najlepszy też nie odda wszystkiego. Trzeba trochę popsuć, żeby wychodziło. Siadaj więc, i do dzieła. Acha. Ja nie dysponuję mikroskopami.
Mam zwykłe okulary do mechaniki precyzyjnej , a teraz dokupiłem takie z potrójnym szkłem. ( latka lecą)
Mam nadzieję, że rozjaśniłem.
Acha 2 
Gość na filmie jedzie na skróty. Nie robi rowka sztychlem, tylko nacina go kantem frezu. (dlatemu tak nim buja na boki) Ten rowek powoduje to, że łatwiej jest rozprasować zacierakiem to Twoje "Twarde srebro".
Te filmiki najczęściej nie pełnią roli filmów instruktażowych lecz reklamowych i nie widać na nich całej żmudnej acz pięknej roboty. Bizon napisał ,, bardzo długo i dokładnie mierzę a później trasuję" . Jak wszyscy wiedzą w pierścionku można czasami umieścić dużo kamieni, bardzo dużo. Oprawiając jedną cyrkonię łatwo dla niej znaleźć miejsce lecz jeśli trzeba znaleźć miejsce dla pięciu lub pięćdziesięciu to trasowanie nie jest łatwe, a jak wspomniał Paweł każdą niby nie istotną różnicę bardzo, bardzo widać. Coś jednak oglądając filmiki można podejrzeć, końcówki jak piszą koledzy zaokrąglone, wypolerowane ale widać też u kogoś końcówkę, która ma kształt noża stołowego tyle, że jest malutka i krawędź jej jest tempa, wypolerowana. Mikroskop jest nieodzowny choć taki pod którym się w miarę wygodnie pracuje pewnie bardzo dużo kosztuje ale daje możliwość niesamowitej precyzji przy trasowaniu czy grawerowaniu widać dosłownie wszystko co jest też widoczne na tych filmach a precyzja pracy powoduje, że nie ma zbędnego ruchu narzędzia.
Nawet przy podcinaniu łapek do cyrkonii większych rzędu 3, 4 mm można to zrobić cholernie precyzyjnie i to jest piękne.
Przy oprawianiu kamieni również ciekawym tematem są sposoby mocowania bardzo delikatnych rzeczy, nie blaszek ale np: pierścionka, który w delikatnych ramionach ma poprawiane kamienie. Gdzieś widziałem filmiki z taką chyba włoską biżuterią a właściwie dziełami sztuki jubilerskiej, w których to arcydziełach roiło się od kamieni szlachetnych i brylantów, całe wzory, mozaiki kamieni szlachetnych gdzie tam naszym tamponom do tych arcydzieł?
Ze swojej strony doradzę wybieranie kamieni z grubą rondystą.
Dostępna u nas chińczczyzna jest szlifowana jak leci i często
rondysta jest ostra jak żyletka. Taki kamień na bank się ukruszy.
Reszta to praktyka i własne zakuwaki, które każdy powinien sobie sam zrobić.
Reszta to przygotowanie.
Masz 100% racji. Przydałby się taki stereoskop, i to bardzo. Ale cóż...
W tym moim długim mierzeniu nie tylko matematyka odgrywa rolę wiodącą.
Sam kamień wiele nam mówi jak chce być osadzony. Czy czasami nie zgaśnie w zbyt głębokiej dziurze. Gdyż on też potrzebuje światła do życia. Czy rondysta jest ostra, czy fazowana.Czy lepiej by bajorko "patrzyło" prosto, czy lepiej troszku po lewo może. Czy lepiej dać jeden wielki, czy trzy maluchy. Czy te maluchy szlifował jeden chińczyk, jednym automatem, czy jego kolega na kolanie jeden, a on drugi. Ot takie tam rozważania. Ale prawda jest taka, że samo zacieranie trwa 10% czasu.
Reszta to przygotowanie.


Dziękuję Wam wszystkim za podpowiedzi.
Szczerze mówiąc, myślałam, że szybciej mi to pójdzie. Macie rację, że na filmikach to wygląda jak splunięcie konia. Pyk - pyk i gotowe.
Ale postanowiłam się nauczyć, więc nie ma odwrotu
Na razie niszczę kolejne cyrkonie, próbuję nauczyć się równo nawiercać.
No i powiem szczerze, że przedzieram się przez nazwy narzędzi, których używacie. Jako że ja większości uczyłam się praktycznie sama, to większość moich narzędzi się nazywa: płaski pierdolnik", zaokrąglony pierdolnik" itp.
Co do mikroskopu, to na pewno sobie odpuszczę, nie te zarobki
Interesuje mnie jeszcze, jakich zakuwaków używacie do takiej gładkiej oprawy. Jakby komuś się chciało wrzucić zdjęcia, byłabym wdzięczna.
I piszecie, że warto wybierać cyrkonie. Gdzie je w takim razie kupujecie?
Ja w cyrkonie zaopatruję się w hurtowni ,,Cyrkonia", w Poznaniu na ul. Naramowickiej, oczywiście przesyłką ponieważ nie jestem z Poznania, choć raz byłem osobiście. Zawsze zaznaczam, że interesują mnie cyrkonie najlepsze jakie mają o ile dobrze pamiętam są francuskie, takie otrzymuję informacje. Nie kosztują kroci choć chińskie są tańsze ale różnica jest widoczna gołym okiem, po oprawieniu takiej cyrkonii miło na nią popatrzyć, wyglądają prawie tak pięknie jak brylanty dlatego uważam, że bez sensu jest kupowanie wszystkiego ciągle taniej i taniej i wygląda tak, że szkoda pisać. No z tą różnicą, że nie są tak twarde jak brylanty ale naprawdę warto kupić porządnej jakości cyrkonie. W wyżej wymienionej hurtowni pracujące tam panie szybciutko przyjmują zamówienie telefoniczne( sklep w necie też) zawsze wszystko przyślą tak jak zamówione no i oczywiście mają rozmiary co 0,1mm a to nie wszędzie jest możliwe. Kiedyś w Polsce używane były tylko niektóre rozmiary cyrkonii i frezy również, dzisiaj lepiej mieć pod ręką wszystkie istniejące rozmiary.
Olax jeśli piszemy i wynika z tego, że coś jest troszkę bardziej skomplikowane lub troszkę droższe to oczywiście nie po to by Cię przestraszyć lecz podzielić się doświadczeniami, które szybciej naprowadzą Cię na właściwy kierunek rozwoju. Ja gdy 14 lat temu zaczynałem tworzyć moją podręczną pracownię to niestety mieściła się w kuchni. Był stół zrobiony z rozebranych starych mebli, troszkę narzędzi na nim, później dołączyła walcarka ręczna, bęben, myjka, biax itd. I do dzisiaj co jakiś czas coś dokupuję. Choć od 10 lat już nie zagracam kuchni stół jest ten, który zrobiłem, narzędzi przybyło a uczę się ciągle. Tak, że może trochę to wszystko trwa ale pomalutku do przodu rozwijam się w jednym fachu konsekwentnie choć nie bez przeszkód. O zakuwakach napisaliśmy wszystko, nawet nie wiem czy Ty sama nie wspominałaś coś o kształtach wcześniej. Kornaiseny nadają się na jedne, te okrągłe i na te w kształcie tępego noża. Aha, mikroskopy nie muszą być najdroższe, tańsze kosztują tyle, że przy skromnych dochodach też można sobie na taki odłożyć i da się pod nim pracować.
Szafir. Używałeś jakiegoś takiego mikroszkopa z dolnej półki? Chodzi mi o to czy możesz coś doradzić w rozsądnej cenie. Zaczyna mi to chodzić po głowie, ale na kupowanie czegoś co rozpadnie się po godzinie to podwójnie mnie nie stać. Już wolę po staremu w lupie siedzieć.
Tak, używam xtl6 trino, bez trino będzie taniej . Ja zamierzam jeszcze dokupić kamerkę. Kupiony w firmie Prymus. Ja też nie byłem pewien ale gość z Prymusa na moje pytanie o to czy ktoś z jubilerów kupował, podał mi firmę, której obrączkami handlowaliśmy a do której nigdy nie miałem zastrzeżeń co do jakości oprawy kamieni choć sam proces produkcji to kombajny Bencingera, nie wiem czy dobrze tą nazwę piszę? Koszt 2200, trinokular z torem do kamerki. Bez trino poniżej 2000, nie jest to Leica i praca pod nim wymaga trochę wprawy i gimnastyki ale uważam, że warto. W mikroskopie ważna jest przyzwoita optyka, elastyka - żeby dawał maksymalne możliwości przesuwania głowicy czyli maksymalnie giętki statyw i odległość robocza, to jest to co pozwala włożyć ręce i narzędzia gdzieś między głowice a przedmiot na ktorym pracujemy. Dobre firmowe mikroskopy to widziałem ceny blisko 10 000!!!!
Nie rozglądaj się, tylko klikaj i kupuj.
Np. taki za oszałamiajace 160 zł.
http://allegro.pl/mikroskop-stereoskopow...12095.html
albo inny spośród kilkudziesięciu dostępnych na
http://allegro.pl/listing/listing.php?st...zia%C5%82y