Złotnik – ubogi rzemieślnik czy bogaty artysta?
Złotnik – ubogi rzemieślnik czy bogaty artysta?


Ciężko się teraz nawet uczyć, dawniej jak złom srebra szło za 1zł kupić to można się było bawić, teraz 1gr praktycznie te z 7zł kosztuje (teraz potaniało ale nadal powyżej 5zł za 1g drutu czy blaszki).
Tych szkół i kursów wcale nie więcej, fachowców nie ma tylu co kiedyś chętnych na przyjęcie kogoś na praktykę, szkoły raczej zamykają (u mnie w mieście zamknęli kierunek).
Chyba też zostanę tylko hobbystą tak jak Emmix.
Jeszcze zostaje sztuka użytkowa tak jak np. oprawy do mieczy, za granicą to cenią, u nas zresztą też źle nie jest tylko pieniędzy nikt na to nie ma. 
Masówka w zasadzie tez jest droga, skompletujcie sobie naszyjnik złoty pandorke. Wyjdzie wam pewnie 50tys zł 
Dziwni Ci ludzie co kupują taką drogą masówkę, w tej cenie naszyjnik warto było by już przekazywać pokoleniom, ale jaką historie ma taki masowy wyrób?
Pandora to ewenement liczyłem kiedyś koszt wytworzenia tego srebrnego koralika (materiał) 10-11zł fakt srebro było tańsze ale cena 150 i wyżej to 95% płacisz za firmę no cóż skoro są chętni. Nawet kiedyś była u mnie pracownica jednego sklepu Pandory, i koniecznie chciała mi wmówić że wszystko jest robione ręcznie dlatego taka cena. A była o tym świecie przekonana, to co dopiero ma powiedzieć zwykły obywatel, każdy bajer kupi.
Co do ubywania fachowców masz rację ale powtórzę się taki wymóg rynku, będzie tak jak na zachodzie bardzo, bardzo drogo wszelkie naprawy przeważnie kupuje się nowe a nie naprawia i tyle.
Mam kilka klientek które wyjechały z Polski do : Anglia, Belgia, Holandia Japonia, Kanada, które jak są w Polsce zawsze do mnie zaglądają bo u nas tak tanio naprawy.
Chociaż te srebrne też sporo kosztują, ale przynajmniej są dobrze wykonane, te podróbki sa taniutkie ale strasznie niedokładnie odlewane. Przy okazji wszystko jest przecież ręcznie wykonywane, ktoś musiał ten guzik nacisnąć.
No i dobrze, u nas fachowcy zdecydowanie za mało zarabiają, praktycznie tyle co sprzątaczki, może w porywach z 2x lepiej... Weźmy sobie opiekunkę prywatnie do dziecka to chce ze 2-3k zł na rękę. o.0
Ja mówiłem o złotych pandorach po 2k zł i lepiej.
Chociaż te srebrne też sporo kosztują, ale przynajmniej są dobrze wykonane, te podróbki sa taniutkie ale strasznie niedokładnie odlewane. Przy okazji wszystko jest przecież ręcznie wykonywane, ktoś musiał ten guzik nacisnąć. 


Chyba jestem dobrym przykładem tego co sie dzieje w branży,od początku stawiałem na unikaty i prace na zamówienie i jak ktos napisał po jakims czasie musiałbym dopłacac do wyrobu....
Wiec zmiana kierunku i masówka ale z tego co widze tez niedługo to potrwa znowu przyjdzie czas aby zastanowic sie co dalej i raczej trzeba bedzie zmienic zawód bo z roku na rok jest coraz gorzej....
A gdy społeczeństwo staje się biedniejsze, przedmioty zbytku takie jak biżuteria stawia się raczej na jednym z ostatnich miejsc 
To niestety prawda.. Ale społeczeństwo nie jest coraz biedniejsze,trzyma sie całkiem nieźle,a wiec pozwala to dawać nadzieję,że i branża jubilerska w dalszym ciągu będzie się systematycznie rozwijać.
Społeczeństwo się trzyma całkiem nieźle? Pomijając średnia krajową, większość ludzi zarabia w przedziale 1,5-2,5k zł miesięcznie przy czym wynajęcie mieszkania to z 1,5k, a pasowało by mieć jeszcze samochód, dzieci i żeby coś jeszcze z tego zostało.
"U mnie" w firmie cała produkcja jest na eksport, w Polsce nie było by komu tego sprzedać. 
Bardzo dobrze,ze każdy jakoś sobie radzi,napisałem to właśnie pod tym kątem,że społeczeństwo ma się nieźle. Fakt,ze mogłoby być zdecydowanie lepiej pod względem finansowym,ale zobaczymy co przyniesie czas. Kageki a gdzie głównie eksportujecie?
No to podstawa
Bardzo dobrze,ze każdy jakoś sobie radzi,napisałem to właśnie pod tym kątem,że społeczeństwo ma się nieźle. Fakt,ze mogłoby być zdecydowanie lepiej pod względem finansowym,ale zobaczymy co przyniesie czas. Kageki a gdzie głównie eksportujecie?

jak bym miał teraz 500 000 na pewno nie wsadził bym tego w złotnictwo bo nie wiadomo czy by się to kiedykolwiek wróciło i pewniejszym zyskiem były by % w banku.No to i ja dołożę swoje 5 groszy do tematu
skończyłem szkołę na złotnika wiele lat temu. Byłem pełnym ambicji i marzeń młodym człowiekiem.
Kupiłem narzędzia otworzyłem zakład i po 2 latach zamknąłem. Nie wiedziałem czy to wina lokalizacji czy moich małych umiejętności. Wyjechałem do Hamburga gdzie pracowałem przez prawie rok w jednym z większych zakładów złotniczych. nauczyłem się tam więcej przez rok niż przez wszystkie wcześniejsze lata w Polsce. A przede wszystkim nauczyłem się robić biżuterie na zamówienie.
Wspominam tę prace jako najfajniejszy etap mojego życia w pracy jako złotnik.
Pracownia była wyposażona tak ze w Polsce nawet nikt sobie nie wyobrażał ze można mieć takie cuda.
Ale nie o tym miało być. Tam na zachodzie zobaczyłem co warta jest dla ludzi ręcznie wykonana biżuteria.
Obok były sklep Vempe i Christ gdzie ludzie wchodzili i kupowali te wszystkie masówki. Do nas przychodziło nie wiele osób ale ci którzy przychodzili wiedzieli po co wchodzą za drzwi zakładu. Ludzie przynosili kamienie które nie były nic warte (stare połupane rubinki i inne mało wartościowe szkiełka) nic nie warte dla mnie i dla innych. Ale dla tych którzy przychodzili z tym do nas te kamyczki były najcenniejszą rzeczą jaką mają bo łączyły się z nimi wspomnienie i wiele historii rodzinnych.
Z klientem spędzało się nawet cały dzień pijąc kawę i jedząc ciastka. rysunki ,projekty i jeszcze raz rysunki, zmiany i detale.
tydzień pracy nad pierścionkiem ( wszystko ręcznie bez półfabrykatów ) klient przychodził i wypłacał 7000 Euro a zdarzało się i wiele więcej. Dla nas to była tylko praca ale kiedyś była klientka która dała nam 5000 Euro więcej ze łzami w oczach mówiąc ze teraz znowu pierścionek będzie w rodzinie przez wiele lat.
Do czego dążę w mojej historii ?
jesteśmy biednym narodem nie mamy na chleb więc skąd wziąć pieniądze na takie rzeczy jak ręcznie robiona biżuteria ?
wróciłem do polski otworzyłem znowu zakład złotniczy. Kupiłem sobie narzędzia takie jak miałem tam. Kupiłem sobie palnik hydrowodorowy o którym marzyli wszyscy złotnicy w kraju. Mogłem robić wszystko co sie da ze złota i srebra.
i co ?
i nic !!!!
- chcieliśmy zamówić pierścionek zaręczynowy taki jak na zdjęciu . ( odlew z 15 cyrkoniami ) czy wystarczy 200 zł ? Nie mamy materiału.
- chcieliśmy obrączki najlepiej płaskie albo półokrągłe takie najtańsze. jak będzie drożnej niż 400 zł to poprosimy o zmniejszenie lub powiększenie tych obrączek po babci i dziadku.
- chciałam zlutować srebrny łańcuszek. Ile pan za to chce ? 5 zł ? pan oszalał za 20 mogę kupić nowy !!! Do widzenia !!!!
Zrobiłem sam dla siebie kilka nowych wzorów ( jest w galerii na forum ) jeździłem tydzień po sklepach i galeriach w Lublinie i nikt nie chciał ze mną rozmawiać tak żebym mógł na ZUS zarobić.
Zycie w Polsce weryfikuje. Umarły marzenia o ręcznie robionej biżuterii wraz z coraz większymi plecami w zus i skarbowym.
pojechałem na budowę żeby zarobić na długi. Sprzedałem większość maszyn z zakładu. I teraz jestem Przedstawicielem handlowym w hurtowni spożywczej.
Zbieram zamówienia po sklepach na towar który jest ludziom niezbędny do przetrwania w tym chorym kraju.
Skoro ludzie kupują czerstwy chleb z samochodu który wraca ze zwrotami do piekarni to skąd mają brać pieniądze na ręcznie robioną biżuterię ?
wszędzie zapanowała tandeta z wklejanymi lusterkami za 3 złote bo tanio mimo ze do pierwszego zamoczenia. Jak się rozpadnie kupi następny bo TANIE !!!
taka jest rzeczywistość i stąd malejąca ilość złotników w naszym kraju.
Złotnictwo się po prostu nie opłaca.
Chcesz mieć zakład i z niego przezyć ? musisz mieć 500 000 minimum.
1. wyposarzenie zakładu
2. galeria
3. lokal w centrum dużego miasta
4. wyroby na wystawę
5. reklama
Wniosek taki
jak bym miał teraz 500 000 na pewno nie wsadził bym tego w złotnictwo bo nie wiadomo czy by się to kiedykolwiek wróciło i pewniejszym zyskiem były by % w banku.
Nie wiem czy zostanie zrozumiane co chciałem przekazać tym postem ale w skucie to ma oznaczać ze w Polsce nie da się zarobić na swoich umiejętnościach rzemieślniczych.
-