Srebrne Sopelki
Srebrne Sopelki
Dzięki Angus za mobilizację
Magda, ja odciskam liście w glince, bo nie mam zaufania do wytrzymałości takich smarowanych pastą.
Mam świadomość tego, że to żadna sztuka, dlatego tym się nie chwalę, ale z czegoś żyć muszę 

W styczniu minął rok od moich pierwszych większych biżuteryjnych prób 
Z okazji "jubileuszu" wrzucam kilka moich ostatnich prac. 
to ja dziękuję
)
) moim pracom jeszcze trochę brakuje do perfekcji
szpilka i wykałaczka pozostają moimi głównymi narzędziami pracy.
)
to ja dziękuję
)
Panie Jacku, bardzo miło mi to czytać
) moim pracom jeszcze trochę brakuje do perfekcji
szpilka i wykałaczka pozostają moimi głównymi narzędziami pracy.
)
Ciągle się uczę... np. od dwóch dni próbuję przylutować oprawy kamieni do wisiora i dostaję szału, bo lut najchętniej płynie na oprawy, niekoniecznie łącząc je z wisiorem 
To pewnie kwestia równomiernego rozgrzania elementów, więc próbowałam nawet lutować ten wisior leżący na płomieniu kuchenki gazowej... i nic... 
"To pewnie kwestia równomiernego rozgrzania elementów"
Napewno. Nagrzewaj palnikiem w miare caly wisior i tylko na krutki moment kieruj palnik na oprawke.
Jesli wisior jest duzy zastosuj miotle - zmien koncöwke palnika na wieksza I dalej tak samo.
I czystość !!! Jeżeli lut ucieka ze spoiny, to konieczne jest wytrawienie lutowanych powierzchni.
Ponadto, przed każdorazowym użyciem lutu, polecam przetarcie go papierkiem ściernym i wstępne zanurzenie w topniku,
a następnie podgrzanie w płomieniu, tak aby topnik zeszklił się na powierzchni lutu. Dopiero po tych czynnościach ucinamy
odpowiedni kawałek lutu z paska, albo lutujemy samym paskiem. Gwarantuję powodzenie. Ogólnie chodzi o to, aby nie dopuścić do
pojawienia się tlenków na lutowanych krawędziach a zwłaszcza na lucie.
Lutuję takim niebieskim ołówkiem na gaz do zapalniczek: http://www.benzworld.org/forums/attachme..._torch.jpg 

Nordwind1, Cactoos - dziękuję Wam za rady. Obaj mieliście rację.
Nordwind1 - wiem, że to litość i trwoga, ale ja jeszcze nie dorobiłam się sensownego palnika
Lutuję takim niebieskim ołówkiem na gaz do zapalniczek: http://www.benzworld.org/forums/attachme..._torch.jpg 
Przy okazji tego wisiora uświadomiłam sobie, że do zlutowania pierdółek nadawał się, ale do grubszej roboty jest za słaby (stąd pomysł na dodatkowe grzanie od spodu kuchenką gazową).
Trochę z pomocą przyszedł mi miękki lut, który w międzyczasie zamówiłam przy okazji innych zakupów. Zawsze lutowałam twardym.
No dobra, to tyle o problemach. A tak wygląda efekt końcowy. Nie jestem zadowolona z tej cargi dookoła labradorytu, ale zabrakło mi sił i determinacji, żeby ją wymienić, po tym jak o mały włos nie stopiła mi się w połowie. 
jeszcze raz gratulacje.
osz ty!!!!!!! pikne żeczy robisz pikne!!!!!!!
fakt że art clay daje takie możliwości że cuda można tworzyć a co wazne nie musisz czekac na odlew z odlewni.
odnosnie grzania,lutowania, to fakt, spraw sobie wiekszy palnik.polecam termet 3.
Długo lutowałem na plycie szamotowej, kupiłem jakiś czas temu coś so sie chyba nazywa skalmolex albo podobnie, i to coś innego i lepszego od szamotu jest. W skrócie: szamot pobiera ciepło, ta plyta ciepło odbija. efekt: łatwiej lutować, jak lutujesz kilka godzin to nie masz przez nosem 2kg plyty szamotowej która grzeje jak wyjeta z pieca-kiedys po 3 godzinach lutowania non stop zaczało smierdziec w pracowni, okna otwarte a wali spalenizną, co sie okazało? szamot tak sie nagrzał ze zaczała smierdzieć decha jaka lezała pod nim-oczywiscie szamot miał jeszce izolacje ale niewiele to dało. a na skalmoleksie moge lutowac godzinami i plyta grubosci 1,5cm z jednej strony jest gorąca a z drugiej można ją ręką dotykac i nie parzy wiec izolacja potężna.
Odnosnie lutowania, dobrze że grzejesz na kuchence, jak masz duże przedmioty i za słaby palnik to poporstu moze być nierealne lutowanie bo duży przedmiot działa jak radiator i im wiecej go grzejesz tym on wiecej promieniuje oddając ciepło i doprowadzenie go do punktu gdzie lut popłyne mozę być kłopotliwe.
Miałem problemy z duzymi bransoletami-powyzej 120gram. Ciezko je było grzać lak lezały na szamocie czy na skalmoleksie- recepta jest prosta- wystarczy coś podłożyć pod duży przedmiot, ja podkładam jakieś scinki plaskowników srebrnych o grubosci 4mm i to starczy, wtedy można grzać płomieniem rownolegle do plyty wiec i przedmiot jak nie ma styku z płytą to bierze temperature wiekszą powierzchnią.
generalnie.cuda robisz, podziwiam i chyba naprawde sie zabiore za clay
jeszcze raz gratulacje.