Srebrne Sopelki
Srebrne Sopelki
). Ale jak chcę zaoszczędzić czas, to jednak kuchenka gazowa pod spodem i z głowy.

Dawno mnie tu nie było - wielkie dzięki Bart za Twój wpis i wszystkie miłe słowa!
Z zakupem palnika muszę się chwilę wstrzymać, bo na liście priorytetów warsztatowych na przód wysunęła się polerka bębnowa. Marzy mi się takie perfekcyjne wykończenie i podobno polerowanie w takim bębnie trochę utwardza metal (nie wiem ile w tym prawdy).
Z lutowaniem na kuchence gazowej póki co jakoś daję radę. Metodę na opieranie przedmiotu na metalowych podkładkach też testowałam - bardzo dobrze się sprawdza i często z niej korzystam (używam podkładek pod śruby, są różnej grubości
). Ale jak chcę zaoszczędzić czas, to jednak kuchenka gazowa pod spodem i z głowy.
Płytkę skamoleksową dostałam parę miesięcy temu jako gratis do dość dużych zakupów (używam jej też do wypalania przedmiotów w piecu). Faktycznie dobrze się sprawdza. Nie będę pisać na czym lutowałam wcześniej, bo to litość i trwoga.
Intrygują mnie jeszcze takie bloczki z węgla drzewnego jako podkłady do lutowania - na wielu filmikach instruktażowych w necie widzę, że jubilerzy na tym lutują - można fajnie mocować przedmioty w takim bloku, bo on jest miękki.
Metal Clay oczywiście polecam, bo to bardzo przyjazna technika, a jak masz warsztatowe zaplecze, to fajnie wypada w połączeniu z tradycyjnymi technikami. Odlewy mają ten plus, że przy jednym podejściu możesz otrzymać kilka egzemplarzy. W metal clayu za każdym razem rzeźbisz od nowa. Oczywiście można zrobić formę i odciskać, ale z drugiej strony przy ręcznym dłubaniu każdy egzemplarz jest faktycznie niepowtarzalny i można to wykorzystać jako walor.
Teraz zabrałam się za testowanie innych, tańszych glinek.
Z brązu Goldie Bronze zrobiłam klamrę do pasa - super wytrzymałość, chociaż jako glinka nie dorównuje delikatnej konsystencji srebra.
Wrzucam też mój naszyjnik, który zdobył wyróżnienie w konkursie organizowanym przez szkołę złotniczą Antidotum. Oczywiście nie mogło być za prosto i surowy opal, który jest w środku, pękł na pół się w trakcie oprawiania. Opracowałam już cały plan zdobycia jakiegoś podobnego egzemplarza, zanim nie wpadłam na to, żeby zagęścić gniazdko i oprawić tylko jedną z połówek. 
Naszyjnik jest ze srebra, kamienie to naturalne opale i peridoty.
Bardzo dziękuję!
Bardzo dziękuję Nordwind!
Taka opinia od profesjonalisty, to +10 do samooceny takiego samouka jak ja
Bardzo dziękuję! 
Co jakiś czas udaje mi się równie spektakularnie coś popsuć.
). Termin był napięty, bo klientka za kilka dni leciała do Stanów i zależało jej na błyskawicznej realizacji zamówienia. Oczywiście podczas wypału glinka wygięła się i popękała, bo nie miała możliwości swobodnego skurczu przez te bezsensowne druciki w środku. Odpuściłam więc spanie jednej nocy i ulepiłam drugą latarnię.
Zdążyłam, ale spory kawałek srebra w postaci krzywej i popękanej latarni morskiej dołączył do zbioru czekającego na "ewentualne kiedyś przetopienie". 
Bardzo dziękuję Jacku!
Niestety nie zawsze tak to wygląda.
Co jakiś czas udaje mi się równie spektakularnie coś popsuć.
W ramach eksperymentu postanowiłam ostatnio zazbroić srebrnymi drucikami latarnię morską - tak na wszelki wypadek, chociaż nie było żadnego ryzyka, że może się złamać czy coś (ech, te zajęcia z konstrukcji żelbetowych na studiach
). Termin był napięty, bo klientka za kilka dni leciała do Stanów i zależało jej na błyskawicznej realizacji zamówienia. Oczywiście podczas wypału glinka wygięła się i popękała, bo nie miała możliwości swobodnego skurczu przez te bezsensowne druciki w środku. Odpuściłam więc spanie jednej nocy i ulepiłam drugą latarnię.
Zdążyłam, ale spory kawałek srebra w postaci krzywej i popękanej latarni morskiej dołączył do zbioru czekającego na "ewentualne kiedyś przetopienie". 
Żeby nie straszyć, to wrzucam tę drugą latarnię, która już za wielką wodą. 
wracam wieczorem wiec sie kłade spać, po kilkunastu minutach głowa zaczyna bolec, i to mocno, zawroty głowy i inne sensacje, co sie okazało? niby zgasiłem ten wegielek ale on sie tlił..... spalił mi w cholere tlenu w poracowni + chyba troche poszło tlenku węgla, wiec uwazaj, teraz mam czujke na czad, gaz i p-poz w pracowni.
prace....no klapa opada, pikne jak zawsze!
odnosnie lutowania na weglu; uważaj bo znacznie łatwiej grzeje sie przedmioti łatwiej go stopic.
i druga sprawa,wazniejsza: miałem kiedyś jakiś taki bloczek, umieszczony w doniczce z piachem, ok polutowałem sobie , wyszedem z pracowni -dawno temu jak jeszce spałem w pracowni
wracam wieczorem wiec sie kłade spać, po kilkunastu minutach głowa zaczyna bolec, i to mocno, zawroty głowy i inne sensacje, co sie okazało? niby zgasiłem ten wegielek ale on sie tlił..... spalił mi w cholere tlenu w poracowni + chyba troche poszło tlenku węgla, wiec uwazaj, teraz mam czujke na czad, gaz i p-poz w pracowni.

Potem nie było wiele lepiej - betonowa kostka chodnikowa, polerowana kostka granitowa.... Hehehehe... opuszczony plac budowy mam koło domu. 

Dzięki chłopaki! 
Bart, piach w doniczce przypomina mi moje pierwsze lutowanie - tyle że ja lutowałam bezpośrednio na piachu.
Potem nie było wiele lepiej - betonowa kostka chodnikowa, polerowana kostka granitowa.... Hehehehe... opuszczony plac budowy mam koło domu. 
Wtedy jeszcze nie było tylu filmików instruktażowych w necie, ani nie znałam jeszcze tego forum, więc kombinowałam strasznie. 
Dzięki za tę uwagę o wyższej temperaturze na kostce węglowej i o tym, że taka kostka może się tlić - pracuję w mieszkaniu, więc muszę uważać na takie sprawy.
Nie spodziewam się, że komukolwiek wszystkie moje prace mogłyby się podobać. Sama nawet wolę nie przeglądać archiwum swoich prac. 

Bardzo dziękuję.
Nie spodziewam się, że komukolwiek wszystkie moje prace mogłyby się podobać. Sama nawet wolę nie przeglądać archiwum swoich prac. 
A dla tych, którym udało się uniknąć mojego spamu na fb, tutaj wrzucam zdjęcie moich podwodnych stworów, które zostały nagrodzone w wyzwaniu organizowanym przez Metal Clay Europe. 
Tym samym glinka brązu na stałe już chyba zagościła w moim warsztacie - bez stresu o kasę mogę się bawić dowolną formą i nie głodować, jeśli coś nie wyjdzie. 