Lutowanie srebra
Lutowanie srebra
Ja myślałem też o tych dziurkach ale myślę, skoro już tam są dziurki wewnątrz naokoło to pewnie dodatkowe nic nie dadzą a wygląda, że jest O.K. Ale oczywiście sprawdzę w praktyce i porównam, która igła ostrzejsza? Ta z przyklepanej dyszy czy ta Twoja z turbodoładowaniem. W sumie fajnie, że wszedł nam ten temat, bo z doświadczenia wiem, że wielu złotników lutuje tym, co wyjdzie im z kupionego palnika. Jako ciekawostkę dodam opowiastkę jak kiedyś jeden startujący w zawodzie gość po szkole rzemiosł, potrafił już coś grawerować a prace takie jak lutowanie właśnie praktykował, doszedł do momentu, w którym miał dość duży przedmiot do lutowania konkretnie bransoletę. Była duża, pusta z blachy. Miał już jakieś elementy ale nie mógł ich polutować. Kolega spostrzegł, że męczy się niemiłosiernie próbując lutować ten duży srebrny przedmiot średnią końcówką. Wyciągnął mu przed nos tą największą rurę i mówi: weź tą. A chłopak patrzy na niego i na nas pozostałych przekonany, że to żart. On był święcie przekonany, że ta wielka rura służy tylko i wyłącznie do topienia. Kilka osób musiało go przekonywać, że to nie żart. Dobrze więc chyba coś o jakości płomienia, którym lutujemy napisać. Pewnie z powodu kiepskiego płomienia z nowej ,, jedynki" ludzie szukają różnych bardziej precyzyjnych palników?
W czasach moich początków w złotnictwie, standardowym palnikiem był taki na gaz ziemny i powietrze,pompowane miechem pod stopami. Paradne i niewygodne urządzenie, ale w latach 80 wielu zdających egzaminy mistrzowskie, takie ustrojstwa przynosiło. Ja zaczynałem od Termeta, ale próbowałem też dmuchawki gazowej, zestawu propan - tlen i wytwornicy wodoru, by powrócić do Termeta. Nie mam zamiaru zmieniać palnika bo nie ma takiej potrzeby. Tą zmodyfikowana jedynką lutowałem naprawki łańcuszków kostka 0.6 i to nie na styk a prawidłowo złożone i zlutowane na krawędzi ogniwko. Zrobiłem nim niezliczoną ilość filigranów, nim zacząłem się wyręczać drukarką 3d. Ogólnie nie ma lutu, którego nie można Termetem wykonać. Jednak obowiązuje ta sama zasada co zawsze, czyli: nie tyle palnik istotny, ile ten kto go trzyma.
![[Obrazek: 6960354900_1441924836.jpg]](http://obrazki.elektroda.pl/6960354900_1441924836.jpg)
Witam
Muszę wykonać 1500 elektrod zbudowanych z:
a. jednego albo dwóch srebrnych krążków o śr. 1.5mm i grubości 0.7mm, oraz
b. izolowanego miedzianego drutu nawojowego (tj. drut pokryty emalią izolacyjną) o śr. 0.11mm i dł. 46cm
Wyglądałoby to mniej więcej tak (miedziany drucik przylutowany do jednego srebrnego krążka)::
![[Obrazek: 6960354900_1441924836.jpg]](http://obrazki.elektroda.pl/6960354900_1441924836.jpg)
albo może tak (miedziany drucik pomiędzy dwoma srebrnymi krążkami):
Ja widzę tu spawanie punktowe. Przy lutowaniu spalisz izolację na drucie i odpuścisz go ( będzie miękki i łatwo będzie go urwać przy tej grubości )
Najtańszym sposobem będzie klej przewodzący ( droższe medium ale bez drogich specjalistycznych urządzeń ) 
(09-12-2015, 11:49 AM)Leszek Można to zalać topikiem Schauera i wypalić w piecu ok. 1 minuty.
(09-13-2015, 12:55 AM)cactoos Tylko spawanie PUKiem. Klej przewodzący jest niepewny i daje połączenie o przypadkowej oporności.
(09-13-2015, 12:55 AM)cactoos Tylko spawanie PUKiem. Klej przewodzący jest niepewny i daje połączenie o przypadkowej oporności.
Nieprawda. Poszukaj złotniczego zakładu usługowego który ma PUKa i zleć pospawanie.
Coraz więcej zakładów używa PUKa do naprawek. Przy takiej ilości będziesz miał rabat.
Jak jesteś z Gdańska lub Krakowa, to możesz pójść do firmy Kociuba. Oni mają Oriona
i robią takie rzeczy. W Poznaniu PAT ma PUKa.
Lutowanie to tylko srebrem, bo jeżeli te elektrody mają służyć np. do EEG, to połączenie
cyną również ograniczy dokładność odczytu. Podejrzewam, że napięcie będzie na
poziomie miliwoltów?